Archive for the ‘Archiwa z Trafnych Informacji’ Category

Karetką na przełaj

Tuesday, February 15th, 2005

Trudno znaleźć adres w centrum miasta i na dużych osiedlach

Garncarska, Królewska, Kosmonautów, Plutona, Kazimierza Sprawiedliwego, Wawelska – takich adresów trzeba w Głogowie szukać najczęściej. Ludzie narzekają na pomieszane numery

W piątek przed południem kierowca karetki szukał numeru 5–9 na ulicy Wawelskiej, na osiedlu Piastów Śląskich. Ludzie wybiegli na dwór, krzycząc z daleka: –To tutaj, prędko!
Karetka po trawniku
W końcu kierowca przejechał na przełaj, przez trawnik. Na szczęście zdążył. Blok Wawelska 5–7–9 stoi samotnie kilkaset metrów dalej, przy zupełnie innej ulicy – Piasta Kołodzieja. Skąd kierowcy mają wiedzieć, że jadąc na Wawelską, trzeba wjechać w Kołodzieja?
– Pokazałam mu drogę, ale tu wszędzie są nakazy jazdy tylko w jedną stronę. Błyskawicznie podjął decyzję i pojechał przez trawnik. Wykazał się naprawdę dużą przytomnością umysłu – mówi Urszula Maciejewska, która ma kiosk przy ul. Wawelskiej.
Pracuje tu 15 lat. Nie ma dnia, by ktoś nie pytał ją o drogę. Wydrukowała sobie powiększony fragment planu osiedla, by łatwiej pytającym tłumaczyć drogę.
–Takie sprawy mieszkańcy powinni do nas zgłaszać. Pierwszy raz słyszę, że są jakieś problemy – mówi Krzysztof Starewicz z administracji osiedla Piastów Śl. II.
Na łapu-capu
– Gdzie tu sens, gdzie logika. Wygląda, jakby ktoś pijany, na łapu-capu, ponazywał te bloki – psioczą ludzie. Każdy głogowianin narzeka na tę część miasta, którą zna mniej.
– Najgorzej jest na Koperniku – mówią jedni. – Największy bałagan jest na Piastach. Spróbuje pani znaleźć jakiś numer przy ulicy Królewskiej – mówi pan Czesław Pyś z Kopernika.
Jeszcze innych najbardziej denerwuje Stare Miasto. Szukają budynków, lokali czy mieszkań.
Adresów szukają dostawcy, kontrahenci, nie tylko przyjezdni. Zwłaszcza po zapadnięciu zmroku. Gubią się taksówkarze. Niedawno jeden z nich czekał 10 minut
na pasażera z jednej strony budynku przy ul. Garncarskiej. Potem okazało się, że pasażer czekał z drugiej strony budynku.
Radosna twórczość
O nazwie ulicy, czy przyporządkowaniu bloku konkretnemu adresowi decydowali w latach ubiegłych: urbaniści, geodezja, a czasem radni.
Jak nam powiedział jeden z głogowskich urzędników: na osiedlach mieszkaniowych radosna twórczość w nazewnictwie jest uzasadniona.
– Dlatego, że w latach 70. i 80. był olbrzymi głód mieszkań. Firmy pracowały na okrągło, świątek piątek i niedzielę. Co jakiś blok wybudowali, ludzie chcieli się natychmiast wprowadzać. A ulicy jeszcze nie było. Dziś można najwyżej postawić na osiedlach makiety, czy porządnie oznakować bloki – mówi, nie chcąc zdradzić swego nazwiska.

Autor artykułu: Katarzyna Jedynak

Głodnych nakarmić

Tuesday, February 15th, 2005

MOPS może zafundować darmowe obiady większej liczbie osób
Gmina Miejska Lubin otrzymała w tym roku od rządu ponad
400 tysięcy zł na posiłki dla potrzebujących. Niektórzy głodują, nie wiedząc, że mogą dostać wsparcie

Problem głodu w szkołach średnich jest ukryty – mówi Eugeniusz Kasprzyszak, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Lubinie. – Ale nie ma danych liczbowych na ten temat. Czasami nauczyciele dowiadują się, że ktoś komuś ukradł śniadanie. Bywa, że wychowawcy sami kupują uczniom coś do jedzenia.
– Z naszej szkoły wpłynęła największa liczba podań o stypendia unijne i o zapomogi dla młodzieży z terenów popegeerowskich. O biedzie świadczą też kradzieże kurtek – dodaje Kasprzyszak.
Dotychczas na darmowe obiady z MOPS-u mogli liczyć tylko uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów.
– Program „Posiłek dla potrzebujących” obejmuje również młodzież szkół średnich – informuje Alicja Kamecka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
– Nawet jeśli ktoś chodzi do szkoły poza gminą, możemy mu wykupić obiady.
– Bardzo się cieszę. Na pewno dotrzemy do potrzebujących uczniów i ich rodzin – deklaruje Eugeniusz Kasprzyszak.
Starsi odwiedzają jadłodajnię przy parafii św. Jana Bosko. – Przychodzi około 260 osób – mówi Stanisław Łobodziec, proboszcz.
Osoby starsze, chore, niepełnosprawne oraz dorośli o najniższych dochodach i znajdujący się w szczególnie trudnej sytuacji też mogą starać się o darmowe posiłki. Pomoc w formie zakupu przez MOPS gorącego obiadu przyznawana jest w zależności od sytuacji finansowej rodziny.
– Jeżeli miesięczny dochód na osobę
w rodzinie nie przekracza 474 zł (netto), beneficjenci programu mogą korzystać z posiłków bezpłatnie – mówi Alicja Kamecka. – W przypadku jeśli dochód na osobę przekracza tę kwotę, rodzina korzystająca z naszej pomocy musi ponieść część kosztów.
Zakupione przez MOPS obiady dzieci
i młodzież będą jadły w szkołach lub punktach wydawania posiłków. Dorośli mogą korzystać ze stołówek w Domu Dziennego Pobytu Senior i w Domu Spokojnej Starości Szarotka. Chorym i niepełnosprawnym pracownicy MOPS-u będą dowozić posiłki do domu.

Zainteresowani powinni złożyć podanie
w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Lubinie przy ul. Kilińskiego 25a (tel. 746-83-50 do 55). W imieniu potrzebującego wniosek może złożyć rodzic, opiekun prawny, pracownik socjalny lub inna osoba za zgodą przedstawiciela ustawowego.

Potrzeby są olbrzymie – mówi Bożena Pahuta z Fundacji na Rzecz Bezpieczeństwa Dzieci i Młodzieży. – Bardzo dużo osób głoduje. W Lubinie są takie rejony biedy, np. w okolicy ulic Mickiewicza i Skłodowskiej-Curie, gdzie się mieszczą dawne hotele pracownicze. Sporo rodzin nie ma nawet 200 zł na osobę. W jednej ze świetlic terapeutycznych, w której zorganizowano zbiórkę żywności, kolejki ustawiają się
od rana. Trzeba dotrzeć do tych biednych. tylko czy oni czytają gazety?

Autor artykułu: Agata Grzelińska

Ulice od nowa

Tuesday, February 15th, 2005

Pierwsze na Dolnym Śląsku umowy o dofinasowanie inwestycji z funduszy europejskich już podpisane

Najpierw wyburzą pięć kamienic. Potem całkowicie rozprują ulice – łącznie z rurami i kablami pod ziemią. Na wierzchu położą nową jezdnie, torowisko i chodniki. A za wszystko zapłaci Unia Europejska.

Pierwsze na Dolnym Śląsku pieniądze z funduszy unijnych pójdą na przebudowę skrzyżowania ul. Wyszyńskiego z ulicą Sienkiewicza oraz remont generalny ul. Sienkiewicza na odcinku od ul. Sępa-Sarzyńskiego do ul. Bujwida. Wczoraj wojewoda dolnośląski Stanisław Łopatowski, w imieniu polskiego rządu, oraz prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz podpisali umowy o unijnym dofinansowaniu.
- To były jedyne dwa wnioski, które nie miały żadnych błędów. Dlatego od nich zaczynamy. Ale już wkrótce gotowe będą kolejne – zapewnia Stanisław Łopatowski.
Ręczne rozbieranie
Pierwsze umowy zostały podpisane, na te remonty, które zaczną się najszybciej. Już w tej chwili wyburzane są kamienice przy ul. Wyszyńskiego ( te na przeciwko ogrodu botanicznego) . Budynki przy Benedyktyńskiej 4, Wyszyńskiego 39 – 45 i Sienkiewicza 48-50 miały być początkowo wysadzane, ale okazało się, że trzeba będzie je rozebrać ręcznie.- Wykonawca dostał już pozwolenie z wydziału architektury na tę metodę , ale nie minęło jeszcze 14 dni od jej wydania. Dlatego na razie rozbiórka została wstrzymana – tłumaczy Ewa Mazur z Zarządu Dróg i Komunikacji.
Za pieniądze unijne (Bruksela daje 12,9 mln zł z 17,5 milionów potrzebnych na ten remont) przebudowane zostanie skrzyżowanie przy ogrodzie botanicznym i kilkadziesiąt metrów ul. Wyszyńskiego. – Na razie ta ulica między Sienkiewicza a mostami Warszawskimi będzie musiała zostać taka jaka jest. Nie możemy jej zamknąć, bo będzie ona wykorzystywana do objazdów, gdy w przyszłym roku będziemy remontować pl. Grunwaldzki – tłumaczy Rafał Dutkiewicz.
Zrobią przed terminem?
Roboty na skrzyżowaniu ulic Wyszyńskiego i Sienkiewicza trwają od grudnia i planowo mają się skończyć przed 1 września. Jednak wykonawca, firma Ziajka, zapowiedział już, że wszystko będzie gotowe w lipcu.
Drugi z dofinansowywanych przez unie remontów jest już gotowy do rozpoczęcia, ale robotnicy pojawią się na ul. Sienkiwicza dopiero po zakończeniu trwającego jeszcze remontu ul. Poniatowskiego. Na pierwszy ogień remontu ma pójść skrzyżowanie ulic Piastowskiej i Sienkieiwcza. Remont tej krzyżówki ma się skończyć przed rozpoczęciem roku akademickiego, żeby mogły tamtędy jeździć tramwaje. Podczas przebudowy ul. Sienkiewicza zostanie praktycznie rozpruta i zbudowana na nowo. Wymienione będzie wszystko: kable i rury pod ziemią, jednia, torowisko, chodniki, uliczne lampy, a nawet drzewa i krzewy. Przez cały czas trwania prac przy ul. Sienkiewicza przejezdne mają być niektóre poprzeczne trasy, jak wspomniana już Piastowska i Górnickiego. Wart 23,7 mln zł remont (UE daje z tego 13 mln zł) ma się skończyć w czerwcu przyszłego roku.

Czekają na podpisy
Pieniądze pochodzą ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Wśród inwestycji drogowych najwyższe noty dostały projekty zgłoszone pr zez Wrocław. Miasto starało się o wsparcie na 4 inwestycje i wszystkie zostały przyjęte. Ale wnioski o dotację na przebudowę ulicy Krzywoustego i remont wiaduktu nad torami kolejowymi na ul. Armii Krajowej w pobliżu ul. Krakowskiej musiały zostać uzupełnione dlatego na podpisanie umów trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Autor artykułu: Bartłomiej Knapik

Nocny dramat

Tuesday, February 15th, 2005

POLKOWICE Starszy polkowiczanin wrócił od lekarza i zmarł

Rodzina zarzuca lekarzowi z przychodni zdrowia zaniedbanie obowiązków podczas wizyty chorego mężczyzny.
W piątek, około 21.30, rodzina zawiozła 89-letniego staruszka na nocny dyżur do Polkowickiego Centrum Usług Medycznych.
- Teść chorował od siedmiu lat – wspomina polkowiczanin (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). – Tego dnia poczuł się bardzo źle. Nie mógł sam iść. Zawieźliśmy go do przychodni.
Na miejscu wykonano cewnikowanie, chory dostał zastrzyk i receptę na tabletki.
- Ale po zastrzyku teść nie mógł wstać z kozetki, chciał leżeć, źle się czuł. Zapytałem, lekarza, czy nie lepiej byłoby go zawieźć do szpitala. Odpowiedział, że nie ma takiej potrzeby – wyjaśnia zięć. – Zabraliśmy go do domu. W sobotę rano jego stan był jeszcze gorszy, więc wezwaliśmy pogotowie. Karetka dojeżdżała do domu, gdy teść kończył życie. Reanimacja nic już nie dała.
O zdarzeniu rodzina zawiadomiła policję, skarżąc się, że lekarz zaniedbał swoje obowiązki. Sprawa jest badana przez policję pod nadzorem lubińskiej prokuratury. Zarządzono sekcję zwłok.
Dowiedzieliśmy się, że lekarz, który w piątek pełnił dyżur pracuje w PCUZ na umowę w zakresie opieki nocnej i świątecznej.
- Sprawdziliśmy dokumentację lekarską. Udzielona została wszelka pomoc, zgodnie z wywiadem zebranym od pacjenta – twierdzi Mariola Kośmider, prezes PCUZ.

Autor artykułu: (ULK)

Czy szef panią molestuje?

Tuesday, February 15th, 2005

WROCŁAW Zakładowy seks pod kontrolą

Okręgowy Inspektorat Pracy we Wrocławiu sprawdzi dokładnie, w jak wielu dolnośląskich firmach dochodzi do mobbingu, molestowania seksualnego i dyskryminacji ze względu na płeć.
W jaki sposób można to stwierdzić? PIP opracuje szczegóły pod koniec lutego.
Inspektorzy mają rozpoznawać zjawisko w trakcie każdej kontroli zakładu pracy, nawet gdy nikt nie będzie się skarżył na tego typu nieprawidłowości.
- Jakimi posłużą się narzędziami, będziemy wiedzieli po warsztatach dla inspektorów, które wkrótce się zaczną – powiedziała nam Katarzyna Zalas z Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu. – Z pewnością będziemy ściśle współpracować ze związkami zawodowymi.
Pojęcia mobbingu, dyskryminacji i molestowania zostały wprowadzone do polskiego kodeksu pracy dopiero rok temu. Chociaż są niedozwolone, a dotknięci nimi pracownicy mogą domagać się odszkodowań, nie wiadomo, jaka jest ich skala. W ubiegłym roku do Okręgowego Inspektoratu Pracy we Wrocławiu wpłynęło kilkadziesiąt takich skarg. Większość okazała się bezzasadna, nie potwierdziły się zarzuty pracowników. Co nie znaczy, że zjawisko nie istnieje. Nie każdy pokrzywdzony w ten sposób pracownik szuka pomocy w PIP. Np. w słynnej sprawie z Bielawy, w której sąd skazał kilku mężczyzn za molestowanie seksualne pracownicy, skargi do inspekcji nie było.

Autor artykułu: (AG)

Przerwane tory

Monday, February 14th, 2005

O mały włos, a ponowne otwarcie linii kolejowej z Wrocławia do Trzebnicy opóźniłoby się o kilka tygodni

- Przez tę kradzież, podczas pierwszego przejazdu na naszej linii, mogłoby dojść do poważnego wypadku – mówi Tomasz Maciejewski, prezes zarządu Dolnośląskich Kolei Regionalnych. Na tydzień przed uruchomieniem połączenia z Psiego Pola do Trzebnicy złodzieje ukradli 20 metrów torów

Ostatni pociąg towarowy linią kolejową z Psiego Pola do Trzebnicy jechał 9 lat temu. Osobowe przestały kursować na początku lat 80. Od tego czasu nikt nie interesował torami w tym rejonie. Oprócz kilku miłośników kolei i sprzyjających im urzędników z trzebnickiego starostwa powiatowego, którzy postanowili, że pociąg na tej trasie powinien znowu jeździć. Niedawno pojawiło się też biuro turystyczne, które chce organizować przejazdy zabytkową linią.

Na osobowe jeszcze poczekamy

- Bardzo liczymy na powrót pociągów. To mogłaby być jedna z atrakcji Trzebnicy – tłumaczy Danuta Wąsik, właścicielka biura. – Poza tym przydałyby się też zwykłe pociągi osobowe. Jadąc do Wrocławia nie trzeba byłoby stać w długich korkach.
Na razie jednak na pociągi osobowe mieszkańcy Trzebnicy nie mają co liczyć. Brakuje pieniędzy na uruchomienie takiego transportu. Dolnośląskie Koleje Regionalne, lada dzień przygotują tory z Wrocławia do Trzebnicy. Będą po nich kursować pociągi turystyczne i towarowe.
Zaplanowany na 18 lutego powrót na tę trasę pociągów to jednak duży sukces. Tym bardziej, że jeszcze kilka dni temu zapowiadało się na kolejne opóźnienie.
W ostatni czwartek złodzieje ukradli 20 metrów szyn. Tylko dzięki osobie która przejeżdżała drogą nieopodal nie pocięli kolejnych czterdziestu. Świadek kradzieży zadzwonił na policję z informacją, że kilka osób majstruje przy torach niedaleko Pasikurowic.
Policjanci pojechali sprawdzić co się dzieje i zatrzymali dwóch złodziei. Trzeci uciekł.
- Wiemy jednak kto to jest. Jego zatrzymanie to kwestia czasu – zapewnia Artur Falkiewicz z biura prasowego wrocławskiej policji. Według niego podobnie jak ze złapaniem jednego złodzieja nie będzie problemu, tak i z
udowodnieniem całej trójce kradzieży.- W samochodzie mieli przygotowane do pocięcia kawałki torów. Były też worki do schowania śrub i innych rzeczy – dodaje.

Pomoc z Kalisza

Jeden z mężczyzn, 35-latek, był już notowany za kradzieże.
- Musieli pracować od rana. Ukradli prawie 3 tony szyn – przypuszcza Tomasz Maciejewski, prezes zarządu Dolnośląskich Kolei Regionalnych. – Na szczęście spadł śnieg i jeszcze nie przygotowaliśmy torów pod jazdę.
Gdyby była ładna pogoda ten odcinek pewnie byłby już gotowy i czekalibyśmy tylko do piątku. A wtedy maszynista inauguracyjnego pociągu nawet gdyby szybko zauważył brak torów mógłby nie zdążyć na czas zatrzymać pociągu – mówi i dodaje, że na szczęście złodzieje nie
przeszkodzą w ponownym uruchomieniu linii kolejowej. – Znajomi sympatycy kolei pomogli nam znaleźć szyny, którymi zastąpimy brakujące. Niebawem przyjadą do nas spod Kalisza – dodaje.

Kradną na potęgę
W tamtym roku dolnośląska kolej, do której należą wszystkie tory, przez złodziei straciła ponad 3 miliony złotych. Najczęściej ich łupem padały szyny. Kolejarze podkreślają, że nie są w stanie upilnować swojego majątku, bo musieliby mieć posterunek koło torów mniej więcej co kilometr.
- Niestety, nawet jeśli uda się złapać złodziei, sądy bardzo często wypuszczają ich na wolność wymierzając wyroki w zawieszeniu tłumacząc, że dokonali przestępstw o niskiej szkodliwości społecznej – mówi Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy Oddziału Regionalnego PKP Polskie
Linie Kolejowe S.A. we Wrocławiu.

Autor artykułu: Przemysław Ziółek

Rekordowy Iverson

Monday, February 14th, 2005

60 punktów Allena Iversona w pojedynku Philadephi 76ers z Orlando Magic

29-letnie rozgrywający jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci zawodowej ligi. Jedni go kochają, bo w pojedynkę potrafi wygrywać mecze, inni uważają za zwykłego samoluba i obarczają odpowiedzialnością m.in. Za porażkę reprezentacji USA podczas igrzysk w Atenach. Iverson ma przydomek “Odpowiedź” i zwykle twierdzi, że właśnie swoją grą odpowiada wszystkim krytykom. Tym razem jego odpowiedź była wyjątkowo skuteczna. Amerykanin trafił 17 z 36 rzutów z gry (dwa razy za trzy punkty) oraz wykorzystał 24 z 27 rzutów wolnych. Ponadto mial 6 asyst, 5 przechwytów i 4 zbiórki. Co jednak równie istotne jego zespół pokonał Orlando 112:99.
Taki dorobek punktowy to tegoroczny rekord NBA oraz indywidualny rekord kariery Iversona (do tej pory jego najlepsze osiągnięcie to 58 punktów).
10 zwycięstwo w tym sezonie odniósł zespół Macieja Lampego – New Orleans Hornetts pokonali Golden State Warriors 111:108, ale Polak całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.

WYNIKI NBA
Philadelphia – Orlando 112:99, Detroit – Washington 107:86, Milwaukee – Atlanta 113:83, Toronto – Philadelphia 91:106, Washington – Clippers 94:91, Charlotte – Miami 87:97, Indiana – Houston 83:91, Boston – Knicks 111:94, New Jersey – San Antonio 91:101, Cleveland – Denver 101:106, Memphis – Portland 88:82, New Orleans – Golden State 111:108, Utah – Minnesota 100:82, Phoenix – Seattle 105:113, Sacramento – Dallas 113:115.

Autor artykułu: (ML)

Avlijas: Może zagram już dziś!

Monday, February 14th, 2005

* Wczoraj do Wrocławia przyleciał nowy zawodnik Turowa – Aleksandar Avlijas, który już dziś dołączy do zespołu przygotowującego się do meczu z Astorią Bydgoszcz (dziś, godz. 18). W jakiej jest Pan formie?
- Wszystko w porządku. Zaledwie w zeszłym tygodniu rozstałem się z moim poprzednim klubem w Izraelu. Oni nie byli zadowoleni ze mnie, mnie też nie za bardzo odpowiadała gra w tamtejszej lidze. Wróciłem do Belgradu i od razu skontaktował się ze mną trener Mariusz Karol. Nie musiał mnie długo namawiać do przyjazdu do Polski.
* To była jedyna propozycja?
- Wszystko działo się bardzo szybko, tak naprawdę wcale nie odczułem, że przez kilka dni byłem bez klubu. Jakieś inne rozmowy prowadziłem, ale nie były to żadne konkretne propozycje. Poza tym od razu nastawiałem się na grę w Turowie.
* Co skłoniło Pana do podjęcia tak szybkiej decyzji?
- Na pewno osoba trenera Mariusza Karola. Znamy się dość dobrze, razem współpracowaliśmy przed rokiem w Wiśle Kraków i był tam naprawdę fajny zespół. To dość istotne, gdy zawodnik i trener darzą się zaufaniem, dobrze się znają i wiedzą, czego się mogą po sobie spodziewać. Ja nie jestem Jordanem i sam meczów wygrywał nie będę, ale nie jestem też jakimś trzecioligowcem. I trener to wie.
* Z radością wracasz do Polski?
- Nie wiem co powiedzieć (śmiech). Z jednej strony mam tu przyjaciół, a z drugiej to, co działo się przed rokiem w Wiśle to był jakiś koszmar. Nie wiem, jak ten klub może jeszcze grać w lidze, skoro robi sobie co chce w kwestii płacenia zawodnikom. To dla mnie po prostu żart.
* Ale Polska to nie tylko Wisła…
- Wiem. Sezon, który spędziłem we Wrocławiu to jeden z najlepszych, jakie miałem w karierze. Dobrze graliśmy, wygrywaliśmy, wszystko było w porządku. Mam nadzieję, że w Turowie będzie podobnie. Wiem, że to nowy zespół, grający dopiero od tego sezonu w ekstraklasie. I od razu wygrywa, od razu ma wysokie cele. To świetnie. Dla mnie zespół jest najważniejszy. Mam 32 lata i nie patrzę na statystyki. Wiem, że jak wygra drużyna, dla mnie też wszystko ułoży się tak, jak trzeba.
* Na jakiej będziesz grał pozycji?
- Na tej, na której ustawi mnie trener. Ja jestem ze szkoły jugosłowiańskiej – robę, czego ode mnie wymagają. Przede wszystkim jestem rzucającym obrońcą, czasem skrzydłowym, ale jeśli będzie taka potrzeba, mogę być także rozgrywającym.
* Kiedy debiut w Turowie. Może już dziś?
- Nie wiem. Wczoraj wieczorem wylądowałem we Wrocławiu. Jeśli uda się załatwić wszystkie formalności być może zagram już dzisiaj. Jeśli nie – na debiut przyjdzie mi poczekać do następnego weekendu. Na pewno jednak pojadę do Bydgoszczy i w spotkaniu z Astorią będą już z nowym zespołem.

Autor artykułu: Michał Lizak

Oława. Martwe dusze w przedszkolu

Friday, February 11th, 2005

Oława. Prokuratura oskarża Annę T., oławską radną Platformy Obywatelskiej, o nakłanianie do popełnienia przestępstwa. Miało to pomóc w wyłudzeniu pieniędzy z magistratu w Jelczu-Laskowicach. Kobieta przekonuje, że jest niewinna. Chce, by sąd umorzył sprawę
W 2003 roku Anna T. wspólnie ze znajomą założyła w Jelczu-Laskowicach prywatne przedszkole „Świat dziecka”. Formalnie jego właścicielami byli mężowie obu pań, ale to kobiety zajmowały się większością spraw związanych z placówką.
Za każde dziecko zapisane do przedszkola gmina miała co miesiąc zapłacić właścicielom placówki 320 złotych. Resztę wykładali rodzice.
Przedszkole istniało tylko przez trzy miesiące. Gmina zerwała z firmą umowę, gdy okazało się, że nie działa uczciwie.
Spośród pięćdziesiątki zapisanych do przedszkola maluchów część figurowała tylko na papierze. Fikcyjnie zapisane maluchy nie pojawiały się nigdy w przedszkolu. Mimo to ich nazwiska trafiały na listę, na podstawie której miasto przelewało co miesiąc na konto przedszkola swoje dotacje.
Do tego, że tak było, przyznała się w ubiegłym roku wspólniczka Anny T. Dobrowolnie poddała się karze. Oddała też wyłudzone od miasta pieniądze – w sumie 5.760 złotych. Na przygotowanych dla magistratu listach maluchów nie ma podpisów Anny T.
Teraz prokuratorzy ustalili, że oławska radna w 2003 roku namawiała dwójkę oławian do fikcyjnego zapisania swoich pociech do laskowickiego przedszkola. Według prokuratury, Anna T. informowała przy tym rodziców, że jeśli przystaną na jej propozycję, przedszkole dostanie od miasta dotację. Wśród osób, które T. miała namawiać do tego przestępstwa miały być oławska nauczycielka oraz dziennikarka lokalnej gazety.
Radna nie przyznaje się do winy. – Gdybym była zamieszana w ten proceder nie składałabym przecież przed kilkoma miesiącami do prokuratury zawiadomienia w tej sprawie. To ja poinformowałam organa ścigania o wyłudzaniu pieniędzy – tłumaczy. – Jako osoba publiczna nie namawiałabym też do przestępstwa dziennikarki. Przecież od razu wyszłoby to na jaw – przekonuje.
Adwokat chce by sąd umorzył postępowanie. Sędziowie zajmą się tym wnioskiem 28 lutego. Posiedzenie będzie niejawne. Radnej grozi do ośmiu lat więzienia i utrata mandatu.

Autor artykułu: Michał Gigołła

Chętnie do Iraku

Friday, February 11th, 2005

Młodzi ludzie coraz częściej marzą o zawodzie wojskowego

W powiecie legnickim rozpoczęła się rejestracja poborowych. Armia jest popularna. Większość młodych ludzi chciałaby
w niej służyć.
– Marzę aby dostać się do GROM-u
– mówi Krzysztof Szeptak

Krzysztof ma 19 lat, chodzi do maturalnej klasy Technikum Samochodowego w Legnicy. Mieszka w niewielkiej wsi pod Prochowicami. Trenuje sporty walki. Liczy, że pomoże mu to w karierze wojskowej. Podziwia kuzyna, który jest zawodowym żołnierzem. – Gdyby nie szkoła, już teraz chciałbym służyć – zapewnia poborowy Szeptak. – Wojskiem interesuję się od dziecka.
Czy poleciałby np. do Iraku?
– Oczywiście – zapewnia Krzysiek. – Nie mam żony, dzieci, a dwa tysiące dolarów miesięcznie na ziemi nie leży.
– Mój brat był żołnierzem zawodowym i ja też chciałbym nim zostać – zapewnia Wiesław Medyk z Lisowic. – Na pewno będę służył, ale jednostka jest mi obojętna.
– Chciałbym być czołgistą
– dorzuca Krzysztof Szeptak,
z Lisowic. Wojsko to wielka przygoda. Ale nie dla Darka, ucznia Ośrodka Szkolno-Wychowawczego z Legnicy, który otrzymał kategorię D. Takich ludzi nie bierze się do wojska. – Nikt mnie nie będzie ścigał – cieszył się poborowy.
– Nie będę się męczył, nie będę musiał rano wstawać i biegać.
W Legnicy rozpoczęła
się rejestracja poborowych
z powiatu ziemskiego, która odbywa się w Młodzieżowym Domu Kultury Atrium. Przez miesiąc zostanie zbadanych przez komisję lekarską około 500 młodych ludzi. Najpierw stawiali się przed nią młodzi mieszkańcy gminy Prochowice. – Niektórzy mężczyźni proszą nas, by nie wystawiać im kategorii D, bo koniecznie chcą trafić do wojska – mówi płk Czesław Wójtowicz, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w starostwie legnickim.
– Idziemy im na rękę, ostatecznie zostaną zweryfikowani przed komisją w jednostce.

Autor artykułu: Zygmunt Mułek