Urzędnicy się nie palą


Z obywatelskÄ… wiedzÄ… nie jest najlepiej

Rozmowa z rzecznikiem praw obywatelskich, prof. Andrzejem Zollem
* Od ubiegÅ‚ego roku prowadzimy akcjÄ™ “Masz prawo wiedzieć”, poÅ›wiÄ™conÄ… dostÄ™powi do informacji publicznej i urzÄ™dów. Jak Pan ocenia tÄ™ inicjatywÄ™?
- To jedno z najważniejszych zadań w pracy mojego biura. Nie da się zbudować społeczeństwa obywatelskiego, jeśli panuje bezradność społeczna, a wielu obywateli pozostaje na marginesie życia społecznego. Trzeba wyedukować społeczeństwo, dziś słabo wykształcone, zarówno jeśli chodzi o poziom wiedzy szkolnej, jak i świadomości obywatelskiej.
Ważna jest też wiedza o podejmowanych decyzjach. A w Polsce wszystko jest postawione na gÅ‚owie. ArtykuÅ‚ 61 konstytucji mówi o prawie dostÄ™pu obywatela do informacji publicznej. Od tej zasady mogÄ… być wyjÄ…tki okreÅ›lone w ustawie. U nas jeszcze nie zostaÅ‚y ustalone procedury takiego dostÄ™pu, a już wprowadzono regulacje wyjÄ…tkowe – ustawÄ™ o ochronie informacji niejawnej, o ochronie danych osobowych. Później powstaÅ‚a ustawa o dostÄ™pie do informacji publicznej, ale w spoÅ‚ecznej mentalnoÅ›ci nie dokonaÅ‚a ona żadnego przeÅ‚omu. Zwykli ludzie nie potrafiÄ… z niej korzystać, a urzÄ™dnicy nie palÄ… siÄ™, żeby informacji udzielać. Szkoda, bo upublicznienie tego, co dzieje siÄ™ w urzÄ™dzie, jest lepszym sposobem zwalczania patologii spoÅ‚ecznej i korupcji niż zaostrzanie przepisów kodeksu karnego. KÅ‚adÄ™ na to nacisk w swojej dziaÅ‚alnoÅ›ci.
CieszÄ™ siÄ™, że mam partnera w gazetach. To ważna akcja, bo nadal ludziom trudno jest wyegzekwować podstawowe prawa – dotrzymywanie terminów przez urzÄ™dy czy uzyskanie odpowiedzi.
* Jak można dyscyplinować urzędy?
– Skargi na przewlekÅ‚ość w urzÄ™dach nie wystarczajÄ…. Obywatele obawiajÄ… siÄ™ zwracać do sÄ…du. DrogÄ… do naprawy sytuacji jest zmiana mentalnoÅ›ci urzÄ™dnika i uproszczenie procedury. Prawo do dobrej administracji to w Unii Europejskiej jedno z podstawowych praw. Rzecznik praw obywatelskich UE poprzedniej kadencji opracowaÅ‚ kodeks dobrej administracji – 29 artykułów okreÅ›lajÄ…cych zakres obsÅ‚ugi (polski kodeks postÄ™powania administracyjnego liczy blisko 300 artykułów). Europejskie przepisy sÄ… napisane zrozumiaÅ‚ym jÄ™zykiem, w przeciwieÅ„stwie do naszych ustaw.
Dwa lata temu ten dokument został przetłumaczony w moim biurze. Wystąpiłem do premiera, ażeby zalecił stosowanie go w polskiej administracji. Zalecenie wyszło z jego kancelarii. Teraz uczą się tego urzędnicy, ale przepisy nie obowiązują. A gdyby człowiek, który przyszedł do urzędu, dostał właściwą informację, to mogłoby do mnie wpływać nawet o połowę spraw mniej niż obecnie.
* A na co skarżą się ci, którzy zwracają się do pańskiego urzędu?
-– Ponad 20 proc. spraw dotyczy zaopatrzenia spoÅ‚ecznego: zasiÅ‚ków, bezrobocia, dostÄ™pu do oÅ›rodków pomocy spoÅ‚ecznej i ich funkcjonowania, zaopatrzenia emerytalnego. To jest wyraz olbrzymich obszarów polskiej biedy. Bardzo dużo skarg dotyczy spraw karnych. Rocznie dostajÄ™ ok. 3 tys. próśb o kasacjÄ™, wnoszÄ™ ich zaledwie okoÅ‚o 50, bo pozostaÅ‚e sprawy to bezpodstawne próby obrony. Nie tak wiele jest spraw dotyczÄ…cych podstawowych praw czÅ‚owieka i wolnoÅ›ci obywatelskich – wolnoÅ›ci sÅ‚owa, sumienia i wyznania. To raczej wyjÄ…tki. Natomiast ogólna liczba spraw roÅ›nie. W 2003 r. byÅ‚o ich ok. 56 tys. W 2004 roku zostaÅ‚ pobity rekord – prawie 60 tys. skarg.
* Do jakich informacji najtrudniej jest się dostać zwykłemu obywatelowi?
– WÅ‚aÅ›ciwie do wszystkich. UrzÄ™dnik nie zawsze mówi wszystko, bo albo mu siÄ™ nie chce, albo sam jest niedoksztaÅ‚cony, albo chce być wÅ‚adzÄ…. Zapomina, że ma być przewodnikiem obywatela w zaÅ‚atwieniu jego sprawy.
* SÄ… informacje, które trzeba urzÄ™dom wyrywać z gardeÅ‚, sÄ… takie, które – niechciane – nieoczekiwanie spadajÄ… na nas. Tak staÅ‚o siÄ™ w przypadku tzw. listy Wildsteina. Pan skrytykowaÅ‚ jej ujawnienie. Jak teraz wyobraża Pan sobie przebieg lustracji?
– Nie byÅ‚em przeciwnikiem lustracji. Moje krytycznie oÅ›wiadczenie wynika z głębokiego zaniepokojenia sytuacjÄ… osób, które zostaÅ‚y na tej liÅ›cie umieszczone. Lista, w tym ksztaÅ‚cie, w jakim zostaÅ‚a przekazana, jest dezinformacjÄ…. Nie wchodzÄ™ w to, czy winÄ™ za to ponosi pan Wildstein czy ktoÅ› inny.
Lista zostaÅ‚a odebrana tak, że osoby, które siÄ™ na niej znalazÅ‚y, jeÅ›li nawet nie byÅ‚y agentami, to majÄ… przyklejonÄ… jakÄ…Å› łątkÄ™. Teraz, chcÄ…c nie chcÄ…c, muszÄ… siÄ™ zgÅ‚osić do Instytutu PamiÄ™ci Narodowej z proÅ›bÄ… o teczkÄ™ i zaÅ›wiadczenie, że sÄ… osobami pokrzywdzonymi. MuszÄ… to zrobić, żeby siÄ™ oczyÅ›cić. Ale nawet jeÅ›li uzyskajÄ… od Instytutu informacjÄ™, że sÄ… osobami pokrzywdzonymi, co majÄ… z niÄ… zrobić? Iść do gazety? Do telewizji? Napisać to na tablicy gdzieÅ› na wsi? ZwracajÄ…c siÄ™ do Instytutu, dostanÄ… odpowiedź: „w znaczeniu ustawy nie jest pan pokrzywdzony”. IdentycznÄ… dostaje agent. Nie majÄ… wiÄ™c możliwoÅ›ci oczyszczenia siÄ™.
Już wcześniej zaskarżyłem do sądu administracyjnego taki tryb udzielania informacji przez Instytut. Przegrałem. Wystąpiłem też do Trybunału Konstytucyjnego, kwestionując ten przepis. Uważam, że musi tu być zróżnicowanie informacji.
* A może IPN powinien teraz ujawnić doprecyzowane dane?
– Ale Instytut dostaÅ‚ od rzÄ…du na przyspieszenie procesu lustracyjnego dodatkowe dwa miliony zÅ‚otych. To jest kropla w morzu! Trzeba rozbudować urzÄ…d rzecznika interesu publicznego, rozbudować sÄ…downictwo lustracyjne i Instytut. ProszÄ™ sobie wyobrazić, jakie to sÄ… koszty! Nikt nie byÅ‚ upoważniony do tego, żeby wiele osób narazić na utratÄ™ dobrego imienia.

Jawność przede wszystkim
RozmowÄ™ z rzecznikiem praw obywatelskich przeprowadzili 9 lutego w Warszawie dziennikarze z redakcji gazet Grupy Wydawniczej Polskapresse, w ramach akcji “Masz prawo wiedzieć”.

Autor artykułu: Barbara Chabior

Comments are closed.